Gaja - Zakład kształtowania i pielęgnowania zieleni

ARTYKUŁ NA TEMAT SONICZNEGO BADANIA DRZEW
Z UŻYCIEM KOMPUTEROWEGO TOMOGRAFU DŹWIĘKOWEGO PICUS
autorstwa p. Arlety Nalewajko, ukazał się w Kurierze Szczecińskim 04.11.2010 r.

Pozory mylą - technika gwarantuje

Szansa dla drzew i.. ludzi


DECYZJE o usunięciu drzew budzą najwięcej kontrowersji i skrajnych emocji. Może dlatego, że dotychczas przez urzędników były podejmowane w oparciu o pozory i w sposób nie zawsze wolny od nacisków. Tymczasem istnieje nowoczesna, elektroniczna metoda bezinwazyjnego badania stanu zdrowotnego pni: prześwietlania falami dźwiękowymi. Taki zielony tomograf działa już w Szczecinie.

„Pozory mylą” – to powiedzenie odnieść można także do zieleni. Zdarza się bowiem często, że drzewo ma wspaniałą koronę, kwitnie, nie ma ubytków na korze, żadnych dziupli w pniu, czyli wygląda na zdrowe. W rzeczywistości jednak jest zmurszałe, przegniłe od środka, więc w każdej chwili może się złamać. Bywa też odwrotnie. Drzewo zrzuca liście, ma kilka zeschniętych konarów, mechanicznie uszkodzoną korę. Faktycznie jednak jego drewno jest zdrowe. O czym przekonać się można dopiero, gdy pień zostanie ścięty: za późno.
Każdego roku w Szczecinie wydawanych jest kilkadziesiąt decyzji administracyjnych zezwalających na usunięcie przynajmniej kilkuset drzew. Gros z nich z uwagi na zły stan zdrowotny, a co za tym idzie „stwarzanie niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia ludzi oraz mienia znacznej wartości”. Problem w tym, że do formułowania tak poważnych ocen urzędnicy dochodzą najczęściej stosując paranaukowe metody: opukiwanie pnia albo rozpoznawanie po znakach na korze. Rzadziej zlecają ocenę stanu zdrowotnego drzewa za pomocą świdra Presslera.
O ile dwie pierwsze metody są zawodne, o tyle trzecia – inwazyjna i również nie daje stuprocentowej pewności nt. stanu technicznego drzewa.
– Świder wkręca się w drewno. Ale nie zawsze jest szansa wwiercenia się dokładnie w miejsce zmurszenia pnia. Żeby uzyskać miarodajny wynik, trzeba takich wwiertów wykonać kilka albo nawet kilkanaście. Tymczasem każdy z nich staje się korytarzem dla patogenów, do infekcji chorobotwórczych – mówi Jacek Szymaniak z Zakładu Kształtowania i Pielęgnacji Zieleni „Gaja”.
Szansę na obiektywną, naukową i bezinwazyjną ocenę kondycji drzew daje nowoczesna technika. Konkretnie: tomograf dźwiękowy. Za pomocą jego fal uzyskuje się obraz pozwalający na określenie gęstości drewna. Wynik takiego badania przypomina skuteczność testów DNA: daje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością.
– Na dowolnej wysokości pnia umieszcza się kilka czujników. Wprawdzie przechodzą one przez korę drzewa, ale nie wnikają w drewno. Nie przerywają biegu naczyń, jak to robi świder Presslera – J. Szymaniak tłumaczy działanie zielonego tomografu.
Czujniki umożliwiają badanie prędkości rozchodzenia się dźwięków w pniu. W drewnie uszkodzonym, martwym, pustym – rozchodzą się wolniej. Co widać na ekranie komputera.
– Sensory pokazują wnętrze drzewa. Pola zmurszałe i chore na ekranie oznaczone są kolorem niebieskim. Część w lepszym stanie – na zielono. Natomiast brązowa i brunatna barwa oznaczają najlepszy stan pnia – efekt dźwiękowego badania drzewa przedstawia p. Szymaniak. – „Prześwietlenie” falami dźwiękowymi obrazuje różnice w gęstości drewna. Jego precyzję porównać można z badaniem USG narządów wewnętrznych człowieka.
Tomografia dźwiękowa pokazuje rzeczywisty przekrój wnętrza pnia. Czy i jak w nim przebiega zgnilizna. Co więcej, obraz można obejrzeć w 3D.
– Dopiero mając ten wynik można stwierdzić obiektywnie, w sposób wolny od sugestii i wszelkich nacisków, czy drzewo zagraża bezpieczeństwu, czy nie – twierdzi J. Szymaniak. – Decyzji opartej na takim badaniu nie da się podważyć.
Gdyby w Szczecinie częściej korzystano z takiego zielonego tomografu (jest do dyspozycji Zakładu Kształtowania i Pielęgnacji Zieleni „Gaja” – przyp. an), nie byłoby podstaw do kwestionowania wielu urzędniczych decyzji o wycince. Wokół zezwoleń na usuwanie drzew ze względu na ich zły stan nie byłoby tak złej, pełnej podejrzeń atmosfery. Nie byłoby też tak wielu urzędniczych pomyłek.
– Dąb czerwony przy ul. Ruskiej. Inspektorzy z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM stwierdzili, że jest zdrowy. Badanie tomografem wskazuje tymczasem, że jego pień jest wewnątrz pusty. Niestety częściej zdarzają się pomyłki w drugą stronę. Przykładem jest świerk z ul. Zaściankowej. Przez urzędników zakwalifikowany do wycinki, bo rzekomo chory, a w rzeczywistości o zdrowym pniu – mówi p. Szymaniak.
Korzystanie z zielonego tomografu ucięłoby podejrzenia o korupcję. Z drugiej strony jednak wymagałoby od urzędników odwagi. W uzasadnieniu decyzji o wycince musieliby przyznawać, że jedyną przesłanką „za” jest np. kaprys radnego, a nie zły stan zdrowotny drzewa.